POLICJA. Kiedy takie informacje praktycznie się nie zdarzały. Obecnie coraz częściej policja komunikuje, że w organizmie u jakiegoś kierowcy stwierdzono obecność substancji psychoaktywnych. Wniosek jest prosty: nie tylko przypadki takie się zdarzają – i zapewne zdarzały wcześniej – ale także policja ma możliwość ich wykrycia. Amatorzy takich środków nie powinni siadać za kierownicę
Nie tylko siadać za kierownicę nie powinni. Ważne, by nie pozostawali też bezkarni, kiedy to zrobią. Co istotne, środki tego rodzaju są też po prostu nielegalne. W niedzielę rano w Gruszewni kłobucka drogówka zatrzymała do kontroli osobowego forda. Kierujący nim 20-latek zignorował znaki drogowe i pędził 103 na godzinę. W terenie zabudowanym. Jak się okazało w czasie kontroli, zatrzymany mieszkaniec powiatu częstochowskiego nie tylko jechał za szybko, ale nie miał też uprawnień do kierowania pojazdami, a pojazd, którym się poruszał, nie był dopuszczony do ruchu. „Komplet” problemów, z których nie powinien się zdarzyć ani jeden. Tu zresztą w ogóle wystąpiła jakaś czarna kumulacja przewinień.
– Podczas przeprowadzonego badania stanu trzeźwości okazało się, że miał w organizmie ponad pół promila alkoholu. Podczas kontroli 20-latek był pobudzony i nerwowy, co wzbudziło podejrzenie policjantów, którzy postanowili przebadać mężczyznę na zawartość środków psychoaktywnych. Urządzenie wykazało w ślinie mężczyzny amfetaminę oraz benzodiazepiny – podaje rzecznik kłobuckiej policji, mł. asp. Joanna Wiącek-Głowacz. Skąd się biorą tacy kierowcy? Odpowiedź ciśnie się na usta, ale jej nie podamy.
– Sprawę wyjaśniają kłobuccy śledczy pod nadzorem prokuratora. Mężczyzna musi liczyć się z zarzutami karnymi, za które grożą surowe konsekwencje: wysoka grzywna, orzeczenie zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, a nawet kilkuletni pobyt w więzieniu – podsumowuje rzeczniczka policji. (jar)


Facebook
YouTube
RSS