POMOC. W dobie pandemii służba więzienna także ruszyła na pomoc. Od kilku miesięcy szyte są środki ochrony osobistej w postaci maseczek i fartuchów. Teraz szpitale apelują o oddawanie krwi i osocza przez ozdrowieńców z COVID-19. Służba więzienna odpowiedziała na ten apel i zorganizowała akcję, która w tym roku przyjęła postać dzielenia się własną krwią i osoczem – mówi mjr Paulina Ryś-Gonera
Od początku tego tygodnia na dużą skalę ruszyła akcja oddawania osocza i krwi przez pracowników i funkcjonariuszy SW. Weźmie w niej udział 674 funkcjonariuszy, z których 298 odda krew, a 376 – odda w sumie ponad 240 litrów osocza. W ten sposób więziennicy pomogą około 1500 osobom chorym na COVID-19, zapewne w wielu przypadkach dzięki oddanemu osoczu po prostu ratując im życie.
Centralny Ośrodek Szkolenia Służby Więziennej w Kulach włączył się do akcji „Oddaj osocze i krew”. Funkcjonariusze oddali krew w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Oddziale w Częstochowie. W dobie pandemii koronawirusa krew stała się towarem deficytowym. Wielu honorowych krwiodawców odkłada obecnie postanowienie o oddaniu krwi na czasy po pandemii. Powodem tego jest najczęściej obawa o swoje zdrowie i życie, ponieważ niektórzy krwiodawcy uważają, że w stacjach krwiodawstwa są zagrożeni zarażeniem.
– Braki w dostawach krwi narastają – opisuje major Ryś-Gonera, rzeczniczka dowództwa COSSW w Kulach. – Komendant COSSW ppłk Dariusz Małolepszy podkreślił, że osobom, które w tym trudnym czasie oddają krew i osocze, należą się wyrazy podziękowania i szacunku za to, że cząstką siebie wsparli potrzebujących i po raz kolejny ruszyli z bezinteresowną pomocą dla innych ludzi – dodaje.
Więziennicy od lat uczestniczą w akcjach oddawania krwi, więc tym razem akcję różni od poprzednich głównie to, że oddawane jest też osocze – i odbywa się to w sytuacji, gdy związek między tym działaniem a ratowaniem życia innych osób jest możliwy do wykazania w sposób tak bardzo bezpośredni. Wiele jest wszak apeli o osocze dla osób przebywających w szpitalach i ciężko przechodzących chorobę. Każdy więc zdaje sobie sprawę, jak to jest potrzebne. Można by w zasadzie przyjąć za pewnik, że w szeregach służby więziennej znalazłoby się jeszcze znacznie więcej honorowych dawców krwi, gotowych oddać osocze, niż liczba wyżej wymieniona. Jak jednak wiemy, obecnie chorych ratuje osocze ozdrowieńców. A liczba takich osób w tej mundurowej formacji jest stosunkowo niewielka. Po postu dzięki wdrożonym zasadom bezpieczeństwa w sumie niewielu więzienników zakaziło się koronawirusem.
– Na terenie całego kraju we wszystkich jednostkach penitencjarnych wdrożono nadzwyczajne zasady bezpieczeństwa, które są rygorystycznie przestrzegane. Wraz z inspektorami sanitarnymi przeanalizowano szeroki zakres rozwiązań, które mogą chronić przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa w zakładach karnych. Efektem tych analiz były kolejne decyzje wprowadzające różne środki bezpieczeństwa. Wszystkim wchodzącym na teren jednostek penitencjarnych mierzy się temperaturę, w uzgodnieniu z sędziami penitencjarnymi tymczasowo ograniczane są widzenia i praca osadzonych na zewnątrz zakładów karnych. Kilka razy dziennie dezynfekowane są miejsca często używane, jak klamki czy poręcze. Funkcjonariusze pełniący służbę wyposażeni są w środki ochrony indywidualnej – maseczki, rękawiczki i przyłbice. Wszystkie jednostki penitencjarne zostały zaopatrzone w zapas wirusobójczych płynów dezynfekcyjnych, środków higienicznych i medycznych. Uruchomiono także specjalne izolatoria, do których przyjmowane są osoby pozbawione wolności, zakażone COVID-19 skąpoobjawowym, w dobrym stanie ogólnym, co do których lekarz zakaźnik nie stwierdził wskazań do leczenia w warunkach szpitalnych. Osoba taka przebywa w oddzielnym budynku, w całkowitej izolacji, gdzie ma kontakt wyłącznie z personelem medycznym – informuje oficer prasowa ośrodka w Kulach.
Mamy więc okazję wejrzeć w sposób zorganizowania działania także tej szczególnej służby w tych niezwykłych i niebezpiecznych czasach. (jar)


Facebook
YouTube
RSS