SZCZEPIENIA. Już ponad połowa mieszkańców gminy Kłobuck przyjęła pełną dawkę szczepionki przeciw COVID-19. Niezaszczepieni znaleźli się więc w mniejszości, zwłaszcza że są jeszcze osoby, które tylko czekają na drugą dawkę szczepionki. Przewaga osób zaszczepionych nad niezaszczepionymi jest w Polsce charakterystyczna dla dużych miast. Niechętnie szczepi się za to głęboka polska prowincja i tak zwana ściana wschodnia
Czy to przypadek, że w miastach, gdzie działają największe firmy, gdzie poziom w szkołach jest najwyższy, a ludzie są otwarci na świat i nastawieni na rozwój, liczba zaszczepionych jest kilka razy większa niż w regionach kraju, które kojarzą się przede wszystkim ze stagnacją? Ta stagnacja może się tam zresztą pogłębić, bo mówi się wstępnie i półoficjalnie, że restrykcje będą wprowadzane najpierw w regionach z małą liczbą szczepień. To tam lockdown może uderzyć najmocniej.
Najwięksi i najbogatsi się szczepią Wśród liderów szczepień są przede wszystkim duże miasta. A więc miejsca łatwiej kojarzące się z lepszym statusem materialnym, wysoko wykwalifikowanymi pracownikami oraz współczesnym stylem życia. W trójce z największym procentem zaszczepionych jest Warszawa i Poznań, w dziesiątce jeszcze Wrocław i Kraków. To najbardziej perspektywiczne dziś miasta w Polsce i z reguły ośrodki, w których nadal przybywa mieszkańców – gdy z wielu innych regionów od lat wielu wyjeżdża w poszukiwaniu lepszego życia. Na czele listy najpełniej zaszczepionych są też mniejsze gminy. Często to „sypialnie” dużych miast – w których domy pobudowała elita zarabiająca naprawdę dobre pieniądze. W takiej Podkowie Leśnej pod Warszawą zaszczepiło się już 67% mieszkańców. Jeśli gdzieś mówić o odporności stadnej na epidemię, to najbliżej do tego w podobnych miejscowościach.
Druga w rankingu Warszawa to 65,5% zaszczepionych. Też prawie dwie trzecie. Tam lockdown jest najmniej prawdopodobny. Najbogatszym się więc pewnie „upiecze”. Postarali się o to.
Prowincje znów zamkną?
Na drugim końcu statystyk są miejsca stereotypowo kojarzące się z prowincjonalnością. I raczej z gorszym statusem materialnym, brakiem atrakcyjnej pracy. W efekcie – z częstymi wyjazdami stamtąd „za chlebem”. Tak się myśli o głębokiej polskiej prowincji i terenach położonych na wschodnich rubieżach kraju. Wobec zapowiedzi, że w przypadku wzrostu liczby zakażeń koronawirusem restrykcje będą wprowadzane tam, gdzie zaszczepionych jest najmniej – to te właśnie tereny może najbardziej dotknąć kolejny lockdown. Jakości życia i dostępności pracy raczej im to nie poprawi. Cóż, za to skorzystali ze swobody nieszczepienia się. A za swobodą decydowania o sobie zawsze idzie konieczność niesienia pełnej odpowiedzialności. Czy ewentualna nowa fala zakażeń zbierze tam śmiertelne żniwo? Trzeba mieć nadzieję, że mimo wszystko tak się nie stanie. Natomiast – i to podkreślamy od dawna – wzrost zakażeń powoduje u rządzących krajem poczucie potrzeby reagowania. A tą reakcją są restrykcje. A skutkiem restrykcji, jak już wiemy, problemy dla gospodarki. Kto je poniesie? W najbliższych miesiącach większe szanse ma ta głęboka polska prowincja. Bo nie Warszawa czy Kraków, gdzie zaszczepiła się już ponad połowa mieszańców. W Czarnym Dunajcu zrobiło to tylko 20% ludzi. Gminy Bojanów, Cmolas, Dzikowiec – mają wyniki niewiele lepsze. Być może czekają je wkrótce przykre zakazy.
Kłobuck wybiera szczepienia
Skoro większość mieszkańców gminy zdecydowała się zaszczepić przeciw COVID-19, można już powiedzieć, że Kłobuck wybrał szczepienia. Czy zdecydowała się na nie dość duża liczba osób, by nie obawiać się konsekwencji pandemii i lockdownu? To się jeszcze okaże. W każdym razie 50,2% w pełni zaszczepionych stawia nasze miasto powiatowe w lepszej sytuacji niż wiele gmin w Polsce.
W regionie częstochowskim Kłobuck jest na ósmym miejscu pod względem liczby zaszczepionych. Więcej osób zdecydowało się na szczepienie w Blachowni i kilku gminach podczęstochowskich. To też często miejsca, gdzie pobudowała się elita najlepiej zarabiających w Częstochowie. W samym tym mieście zaszczepiło się 52,6% osób. W Katowicach 57,9%. Jest to pewna prawidłowość. Im większy ośrodek, tym więcej pozytywnie nastawionych do szczepień.
Opatów jak „ściana wschodnia”?
W powiecie kłobuckim odstaje gmina Opatów, gdzie zaszczepiło się niespełna 40% mieszkańców. To wynik przystający bardziej do tych ze „ściany wschodniej”. W pozostałych gminach naszego powiatu zaszczepiło się od ponad 44 do prawie 47% ludzi. Pozostaje liczyć, że słabsze wyniki nie wrzucą naszego powiatu do puli tych, dla których wprowadzą restrykcje. Wiadomo – wszyscy mamy ich dość i chcemy móc ich uniknąć. Kłobuck ma większość zaszczepionych. Powiat – jeszcze nie.
Kto najbardziej dostanie po kieszeni, gdy znów nam rząd coś pozamyka? Doświadczenie pokazuje, że biznesy, w których klient przychodzi do lokalu. Fryzjerzy, siłownie, bary. Często już mocno doświadczone przez poprzednie lockdowny. Ich klienci, nie szczepiąc się, mimowolnie narażają je na katastrofę. Ceną osobistej swobody wyboru może być katastrofa wielu ludzi. Nie chodzi nawet o kwestie zdrowotne.
Ryzyko w sąsiedztwie
Słabiutki poziom zaszczepienia mają nasi bliscy sąsiedzi. Gmina Radłów w Opolskiem, blisko Krzepic, ma tylko 28% zaszczepionych. W powiatach oleskim i lublinieckim jest kilka podobnych gmin. Oby zakażenia i lockdown nie rozlały się stamtąd na nasz powiat.
Dziś liczba zakażeń rośnie. Nadal dużo wolniej niż wiosną czy zeszłej jesieni. Mówią, że to ta lepsza odporność mimo bardziej agresywnego wariantu wirusa. Wciąż więc mamy szansę oddalić widmo lockdownu i problemów. Nie musimy biernie czekać, co się stanie.



Facebook
YouTube
RSS