Na najbliższej sesji lipska rada gminy pochyli się nad kwestią wniesienia skargi na postanowienie ministra edukacji, który podtrzymał negatywną opinię kuratora oświaty o likwidacji szkoły w Rębielicach Szlacheckich
Temat poruszaliśmy już kilkukrotnie, więc wszelkie argumenty są tu już znane. W podobnych sprawach zarówno stanowisko części rodziców przeciw likwidacji małej szkoły, jak i argumenty gminy za przeniesieniem dzieci do większej, lepiej wyposażonej, ale dalszej od miejsca zamieszkania placówki – wszystkie powielają się w szerokim zakresie i są zresztą znane także z innych miejscowości z naszego powiatu, gdzie do podobnych sytuacji dochodziło.
Obecnie odnotowujemy, że ta sprawa – wydająca się nie mieć końca – wciąż toczy się na kolejnych szczeblach administracji. I to po raz drugi. Bo, co nieco kuriozalne, dziś niejako ponawiane są kroki – kolejne decyzje i odwołania – które były już zrealizowane mniej więcej dwa lata temu. Wtedy finalnie gmina uzyskała korzystny dla siebie (w kontekście zamiaru likwidacji szkoły) wyrok sądu administracyjnego. Wszystko trwało jednak tak długo, że terminy stały się nieaktualne i… w zasadzie cała procedura ruszyła na nowo. To tak w uproszczeniu.
Tym drugim razem – w obecnej procedurze – znów przeciw likwidacji placówki wystąpił kurator, poparł go minister – do którego gmina mogła się odwołać. Teraz sprawa znów trafi do sądu. Bo zakładamy, że rada gminy taką właśnie podejmie decyzję. Zobaczymy więc, jaki będzie finał. I czy to wreszcie zakończy sprawę, czy… procedura ruszy po raz trzeci. W końcu Polska to bogaty kraj, więc sprawy można toczyć i ponawiać bez końca. Żartujemy oczywiście. Ale – mimo powagi sprawy – trudno się nie dziwić temu, że sporu nie udaje się raz i definitywnie rozstrzygnąć, a rozstrzygnięć po prostu wprowadzić w życie. (jar)


Facebook
YouTube
RSS