PROBLEM. Jeśli ktoś w ostatnich dniach w swoim lokalnym ośrodku podstawowej opieki zdrowotnej „pocałował klamkę”, to przyczyna tej sytuacji jest jedna. I nazywa się: koronawirus
We wrześniu Zespół Opieki Zdrowotnej w Kłobucku zmuszony był wydać już kilka komunikatów dotyczących czasowego zamknięcia placówek, w których mieszkańcy mieli dostęp do lekarzy. Aktualnie zamknięty pozostaje ciągle szpital w Krzepicach.
– To sytuacja od nas niezależna, ale… po prostu nie ma w tej chwili osób, które mogłyby tam pracować – mówi nam wicedyrektor ZOZ do spraw medycznych, Katarzyna Gieracz-Majchrowska.
Szpital nieczynny. Otworzą go w poniedziałek?
To, że „nie ma kto pracować”, nie wynika tu w żadnym razie z braku chęci do pracy. Nie chodzi też zupełnie o to – jak to się słyszy choćby w telewizji – że lekarze podstawowej opieki zdrowotnej nie chcą pracować, bo jest ryzyko zakażenia koronawirusem. Tu, można powiedzieć, ryzyko „już było” Teraz jest grupa pracowników służby zdrowia, którzy mieli kontakt z koronawirusem. Zainfekowani nie mogą pracować – to oczywiste. Nawet gdyby chcieli. Przepisy są jasne. Ba, w przypadku pracowników służby zdrowia ministerialne wytyczne nakładają nawet dodatkowe ograniczenia.
– Zanim osoby te będą mogły wrócić do pracy w szpitalu, muszą przejść test, który wykaże, że nie są zainfekowane. Wymagania są większe niż w przypadku innych osób, które nie pracują w służbie zdrowia. Tu nie wystarczy kwarantanna przez 10 dni czy przez dni 13, gdy chodzi o osoby z objawami. Dla służby zdrowia wyznaczono obowiązek wykazania poprzez test, że dana osoba nie jest zainfekowana. Nie wystarczy samo odczekanie pewnej liczby dni. Niezbędny jest test – wyjaśnia wicedyrektor ZOZ.
Jaki jest tego efekt? Otóż szpital w Krzepicach, gdzie koronawirus wykluczył z pracy taką część personelu, że trzeba było placówkę zamknąć zupełnie, pozostaje zamknięty od dwóch tygodni. Najpierw ZOZ zakomunikował, że w związku z sytuacją epidemiologiczną i zapewnieniem bezpieczeństwa dla pracowników i pacjentów Oddział Wewnętrzny Szpitala w Krzepicach będzie zamknięty do 14 września, potem ten termin wydłużono – podając, że cała placówka będzie nieczynna po prostu do odwołania. Ile to może potrwać?
– Mamy nadzieję, że najnowsze wyniki wymazów pobranych od pracowników otrzymamy w najbliższych dniach. Wstępnie braliśmy pod uwagę, że szpital będzie mógł wznowić pracę w najbliższy poniedziałek. Ale dziś [rozmawiamy o tym w środę – dop. red.] nie mogę jeszcze potwierdzić, czy tak się stanie, czy też szpital będzie zamknięty dłużej – podaje nam doktor Gieracz-Majchrowska.
Ośrodki też dotknął ten problem
W ogóle problem z krzepickim szpitalem rozpoczął się w tym samym w zasadzie czasie, co z poradnią ogólną w Zajączkach. Jak wyjaśnia nam wiceszefowa ZOZ, po prostu ta sama osoba przyjmowała pacjentów w Zajączkach i w ambulatorium szpitala w Krzepicach. W połowie miesiąca trzeba było więc wprowadzić obsługę pacjentów w Zajączkach tylko w formie teleporad. Podobny problem dotknął i inne placówki podstawowej opieki zdrowotnej. Już na początku miesiąca wyłączono z normalnego funkcjonowania poradnie ogólne w Lipiu i w Parzymiechach, a zaraz potem także Poradnię Ogólną nr 2 w Kłobucku. Przejściowo pacjentom oferowano jedynie teleporady. Tu jednak sytuacja mogła już wrócić do normy. Po kilku dniach potwierdzono brak zagrożenia koronawirusem i placówki mogły być ponownie uruchomione w normalnym trybie – ze stacjonarnym przyjmowaniem pacjentów.
Oby nas to ominęło
Cała ta sytuacja pokazuje, naszym zdaniem, że mimo starań odpowiedzialnych pracowników służby zdrowia i służb sanitarnych gdzieś tam ciągle drzemie ryzyko, że rozlanie się epidemii może nam przejściowo „wyłączyć” lokalną służbę zdrowia. Bo po prostu nie będzie miał kto przyjmować pacjentów. A wtedy na ryzyko narażony będzie każdy, kto z dowolną chorobą będzie miał nagłą potrzebę skorzystania z porady lekarskiej. Kłopot w tym, że poza służbami medycznymi i sanitarnymi oraz gronem odpowiedzialnych osób – wielu o tym ryzyku chyba wcale nie myśli.


Facebook
YouTube
RSS