KOMUNIKACJA. To już nie tylko słowa i mgliste plany. PKP Intercity umieściło Kłobuck na liście miast, do których do 2030 roku mają wrócić pasażerskie pociągi dalekobieżne
W tym roku PKP Intercity podało do wiadomości założenia umowy na 10-letnie świadczenie usługi publicznej w formie dotowanych dalekobieżnych i międzynarodowych przewozów kolejowych. Umowę tę przewoźnik podpisał z Ministerstwem Infrastruktury. Kwota dofinansowania to 21 miliardów złotych na 10 lat. To pozwoli także na powrót połączeń kolejowych do wielu miejscowości obecnie pomijanych przez pociągi pasażerskie.
Kolej wróci „pod strzechy”
Jaka będzie skala zmian? Mówi o niej nieco zakładany wzrost liczby tak zwanych pociągokilometrów. Z 370 do 683 tysięcy. W tych granicach zwiększona zostanie gęstość połączeń na trasach już obsługiwanych, ale równocześnie połączenia wrócą też tam, gdzie transport kolejowy na lata zamarł.
Kto się załapie na zmiany? Na liście jest m.in. Ostrołęka, Olecko, Mielec, Bielsk Podlaski, Grudziądz, Kościerzyna i inne. Dla nas najważniejsze, że nie zabrakło tam Kłobucka. Nasze miasto powiatowe znalazło się nawet na slajdach promocyjnych PKP Intercity. W krótkim wyliczeniu ośrodków, do których wrócą połączenia. Cóż, nie brano by nas „na afisz”, gdyby nie chodziło tu o poważne plany. Chyba nie po latach krytyki za niespełnione „kolejowe” obietnice premier Szydło pod kłobuckim dworcem. Chyba jest w końcu wola, by tę krytykę uciszyć.
Początek możliwości
Powrót pociągów pasażerskich do Kłobucka to jednocześnie także ich powrót w ogóle na linię 131. Czyli na dawną magistralę węglową, od lat używaną tylko do przewozów towarowych. W pierwszej kolejności pociągi Intercity pozwolą nam pojechać dalej w Polskę bez potrzeby dojeżdżania najpierw na stację w Częstochowie czy w Katowicach. W drugiej kolejności – ta pozytywna zmiana może otworzyć kolejne możliwości. Jeśli na kłobucką stację wrócą pasażerowie, może stać się też sensowne przywrócenie połączeń regionalnych. Z Katowicami, z Częstochową przez Herby. Tu rzecz będzie w gestii Kolei Śląskich, które obsługują w województwie tę formę transportu – my jesteśmy tu na razie od lat wykluczeni i zapomniani.
Linia 131 to nie tylko Kłobuck. Z czasem może i inne stacje wrócą więc do życia? Wcześniej pisaliśmy, że zadbano o to, by pozostawić tam miejsce na perony. Że inwestycja w kierunku przerobienia linii na wyłącznie towarową została nieco zmodyfikowana.
Potrzeba peronów
Tak, tu jest jeszcze poważna przeszkoda do pokonania. Jak wiemy, w Kłobucku i na stacjach przy magistrali węglowej zdemontowano perony pasażerskie. Dążyło to do tego, że z kolei w powiecie mielibyśmy, jako mieszkańcy, głównie hałas i korki przed szlabanami na przejazdach. Warunkiem odbudowy peronów, na które miejsce udało się pozostawić, było zainteresowanie przewoźników kolejowych zatrzymywaniem się na takich stacjach. Teraz już wiemy, że taki zamiar ma na pewno wpisany w plany PKP Intercity. Co z peronami? Jeszcze w ubiegłym roku ministerstwo zapewniało posłów z naszego regionu, zaangażowanych w sprawę kolei u nas, o zmianie projektów przebudowy linii kolejowej 131. Ma to umożliwić odtworzenie peronów. Teoretycznie więc i w zakresie infrastruktury wszystko jest na dobrej drodze. W każdym razie tak dobrej sytuacji nie było od kilkunastu lat.
Przeszłość wraca jako przyszłość
Od razu odpowiedzmy tu sceptykom, którzy sądzą, że kolej to przeżytek. Tak może się wydawać z perspektywy prowincji. Bliżej dużych miast dziś praca wre. Odbudowuje się i remontuje stare, nawet bardzo lokalne tory, przywraca połączenia kolejowe. Ludzie chcą dojeżdżać do pracy pociągami. Z całej okolicy dużych aglomeracji. Na drogach korki, dojazd trwa znacznie dłużej. Gęsta sieć połączeń kolejowych daje wygodę korzystania z tego transportu niemal jak z tramwajów czy metra.
Poza tym pociąg nie kopci w mieście. Ten – wydawało się do niedawna – archaiczny środek transportu wraca do łask. W nowej, nowoczesnej odsłonie. Z nowym, wygodnym taborem. Dobrze, że mamy szansę nie utknąć na dobre na bocznicy tej kolejowej „kontrrewolucji”.



Facebook
YouTube
RSS