POLICJA. Policja na serio wzięła się za regularne kontrolowanie prędkości na krajówce w Gruszewni. Właśnie kolejny kierowca jechał tu na tyle za szybko, że stracił prawo jazdy. Przez trzy miesiące nie siądzie za kierownicą
Tym razem wpadł obcy kierowca – to znaczy taki nie z naszego terenu. W Gruszewni, jak wiadomo, droga jest dość szeroka i wielu kierowców „zachęca” do wciśnięcia gazu. Obecnie stoi tam jednak znak oznaczający teren zabudowany. Czyli dozwolona jest „pięćdziesiątka”. Przepisy nakazują z kolei zatrzymanie prawa jazdy, jeśli się przekroczy prędkość w terenie zabudowanym o 50 na godzinę. „Lokalsi” już pewnie wiedzą, że w Gruszewni drogówka „suszy” i nawet jeśli jadą szybciej niż dozwolone, to zwykle nie z prędkościami jak na pobliskiej autostradzie. Nie warto z wielu powodów. Ryzyko czasowej utraty prawa jazdy to tylko jeden z nich.
Tej „pułapki”, jaką jest dla lubiących wciskać gaz kierowców Gruszewnia, nie znał 60-latek z województwa podkarpackiego. Gdy w niedzielę niedługo przed południem policjanci kontrolowali prędkość na krajówce w Gruszewni, jechał akurat osobowym volvo z prędkością 104 na godzinę. To o 54 km/h za szybko.
– W związku ze znacznym przekroczeniem prędkości doświadczony kierowca stracił prawo jazdy na trzy miesiące, został ukarany mandatem karnym, a na jego konto dopisano punkty karne. Po raz kolejny apelujemy do kierujących, aby przestrzegali dozwolonych limitów prędkości, a także zmniejszali szybkość w miejscach, gdzie przepisy i zdrowy rozsądek wymagają szczególnej ostrożności – podkreśla to, co kluczowe, p.o. rzecznika kłobuckiej policji, asp. Kamil Raczyński. (jar)


Facebook
YouTube
RSS