NASZE INTERWENCJE. Jeden z mieszkańców – widząc, że woda cieknie z wodociągu na ulicę od dłuższego czasu i nikt nic z tym nie robi – postanowił poprosić o interwencję naszą redakcję. W gminie Lipie z rozwiązaniem problemu uwinięto się szybko – w zasadzie zaraz po tym, jak przekazaliśmy pytanie naszego czytelnika. Czemu jednak nie wcześniej?
– Przy fali upałów i prośbach rządzących o oszczędność wody w naszej gminie wkradł się paradoks. Otóż od miesiąca w Parzymiechach na ul. Głębokiej jest uszkodzona linia wodociągowa. Jeden z mieszkańców próbował zakręcić zasuwę, wskutek czego pojawił się wyciek – napisał do nas w środę wieczorem nasz czytelnik z Parzymiech.
W czwartek rano dostał nam zdjęcia, na których udokumentował kałużę, która się tworzy z powodu wycieku wody. Sam fakt, że gdzieś pojawia się awaria i woda cieknie, aż awarię usuną – to jeszcze nic niezwykłego. Nasz czytelnik dowodzi nam jednak, że problem z wyciekiem był zgłaszany – i to już kilka dni po tym, jak go zauważono. Tym samym o awarii musi wiedzieć odpowiedzialna za te sprawy komórka w urzędzie gminy.
– Od miesiąca nikt nic z tym nie zrobił – powtarza zniesmaczony całą sytuacją mieszkaniec Parzymiech.
Mężczyzna dodaje, że dziwi się, iż nawet jeśli gmina nie ma własnej koparki, którą by się mogła dokopać do źródła wycieku i sieć odpowiednio naprawić, to nie poprosi o pomoc firmy, która w tym momencie wykonuje kanalizację tuż obok, na ul. Krzepickiej. Ma więc na miejscu sprzęt, którego by mogła użyczyć. Fakt, że od miesiąca woda wciąż wycieka, nie nastraja go jednak optymistycznie.
– Po co w ogóle komuś zgłaszać, że się woda z wodociągu leje, skoro nikt potem z tym nic nie robi. Nawet jak niektórzy jeżdżą tu po tej strudze wody dzień w dzień – dodaje parzymieszanin. – Pomyślałem, że czas chyba zawiadomić waszą redakcję, skoro przez tyle czasu nie można się doprosić naprawy – mówi.
Prośbę o odniesienie się do problemu od razu przesłaliśmy do urzędu gminy. Trzeba przyznać, że tym razem w Lipiu uwinęli się bardzo szybko.
– Błyskawiczna reakcja, woda naprawiona. Dziękuję w imieniu mieszkańców ul. Głębokiej! – napisał nam od razu w piątek nasz czytelnik.
Nas też cieszy, że problem rozwiązano błyskawicznie. Pozostaje jednak pytanie: czemu nie stało się to od razu po pierwszych zgłoszeniach o wycieku? Wójt gminy mówiła o tym również w zeszły piątek na sesji rady gminy. A na nasz adres trafiła pisemna odpowiedź.
– Gdybym miała wiedzę o tej awarii, to reakcja byłaby natychmiastowa. I tak jest teraz. Awaria będzie naprawiona dzisiaj – zapewniła wójt w piątek.
Czemu zatem woda ciekła przez miesiąc? Wójt informuje, że zgłoszenie problemu wycieku pozostawiono bez odpowiedniej reakcji z winy pracowników urzędu.
– Pragnę przeprosić mieszkańców za takie postępowanie naszych pracowników – przekazuje nam Bożena Wieloch. – Jako wójt nie wyrażam zgody i nie akceptuję działań, które są lekceważące w stosunku do problemów mieszkańców gminy, a także gminnego mienia – podkreśla.
A co ma robić mieszkaniec, gdy zgłasza sprawę, a reakcji brak? Wójt radzi, by wtedy dzwonić bezpośrednio do niej.
– Na pewno nie zlekceważę żadnej prośby. Na pewno będzie reakcja. Wnioski zostaną uwzględnione – zapewnia wójt Bożena Wieloch.
Na baczności muszą się mieć także wszyscy odpowiedzialni za zwłokę przy naprawie wycieku z wodociągu na ul. Głębokiej w Parzymiechach.
– Pracownicy komórki wodociągów ostatni raz nie zareagowali na prośbę mieszkańców – zapewnia Bożena Wieloch. – Gdyby coś takiego znów się zdarzyło, będzie się to wiązało z poważnymi konsekwencjami dla tych pracowników – zapowiada wójt. (jar)


Facebook
YouTube
RSS