Lotnictwo szybowcowe potrafi zaskoczyć – zwłaszcza, gdy kończy się nie na pasie startowym, lecz… wśród ziemniaków. Taka właśnie historia miała miejsce w Waleńczowie, gdzie szybowiec Aeroklubu Częstochowskiego niespodziewanie zakończył swój lot na polu uprawnym.
Startując z lotniska w Rudnikach, pilot w pewnym momencie utracił wznoszenie i zdecydował się na bezpiecznie lądowanie w terenie przygodnym Wybrał pole należące do sołtysa Waleńczowa – i jak się okazało, był to wybór trafiony. Maszyna osiadła miękko, bez uszkodzeń, a sam pilot wyszedł z całej sytuacji bez najmniejszego szwanku.
Lądowanie nie tylko przebiegło spokojnie, ale też wzbudziło spore zainteresowanie lokalnych mieszkańców. Szybowiec szybko stał się atrakcją – zwłaszcza dla dzieci, które z zachwytem oglądały maszynę z bliska. Dorośli również nie kryli zaskoczenia widokiem statku powietrznego wśród ziemniaczanych grządek.
Po krótkim pobycie w polu, szybowiec został przewieziony z powrotem na lotnisko na lawecie. Cała sytuacja zakończyła się szczęśliwie i – jak mówią świadkowie – z dużą dozą sympatii i uśmiechu. (KM)



Facebook
YouTube
RSS