Humor

Satyra nie tylko polityczna

Satyra nie tylko polityczna


Zaczynamy dzisiejszą satyrę od dawno na naszych łamach nieobecnego wicestarosty. Doszły nas słuchy, że pan Maciej był oburzony w ostatnim tygodniu tytułem naszego artykułu, który dotyczył oświadczeń majątkowych. Przypomnijmy, o jaki chodzi tytuł: „Bogaci starostowie”. I wbrew pozorom za chwilę przekonacie się Państwo, że wcale nie chodzi o sam artykuł i ujawnione w nim oświadczenia majątkowe władz powiatu, a o coś zupełnie innego. Nic nie zmieniło się w naszych relacjach ze starostą, zajmującym stanowisko wicestarosty, jeśli chodzi o komunikowanie się i jak zawsze otrzymaliśmy jasno i czytelnie napisane oświadczenie. Oto jego treść: „Do redaktor naczelnej. Jako starosta powiatu naszego, a nie jakiegoś innego, życzyłbym sobie, aby zawsze opisywano mnie w samych superlatywach. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem idealny, ale w dzisiejszych czasach idealny wcale nie musi oznaczać idealny. Ale do rzeczy. Moje oświadczenie majątkowe jest moje, ale można oczywiście je zobaczyć. Nic nie mam przeciwko oglądaniu, ale tytuł materiału prasowego na ten temat oburzył mnie wielce. Nie życzę sobie, aby odkąd stałem się kimś ważnym, pisać słowo «starosta» małą litery. Proszę o pisanie dużą literą”. Koniec oświadczenia.


W powiecie zapanowała moda na żłobki. Teraz w Lipiu chcą dla mieszkańców żłobka. Po tym, jak powstał w Kłobucku, i po tym, jak ma powstać w Krzepicach, w Lipiu też chcą, aby powstał. Pani wójt twierdzi, że plany mieszkańców są jednoznaczne i chcą oni, aby w gminie dzieci rodziły się na potęgę. Trwają gorączkowe poszukiwania lokalu i sponsora, który by lokal pod żłobek wyposażył. Wstępnie wójtowa umówiona jest z właścicielami sklepów Biedronka w tej kwestii. Sieć handlowa chce, aby żłobek powstał na magazynie sklepu w Łazach. W zamian oczekuje, że gmina Lipie zakupi karty upominkowe na zakupy do sieci handlowej dla co najmniej 50 procent mieszkańców oraz będzie ich dowoziła do dowolnie wybranego sklepu sieci raz w tygodniu na zakupy. Karty upominkowe mają opiewać na kwotę 100 zł i mają być kupowane raz na miesiąc. Innych oferentów jak na razie brak, ale wójtowa nie załamuje rąk, bo jak twierdzi, w Krzepicach też mówili, że ma być żłobek, a jeszcze przecież nie ma.


W Kłobucku jednak nie wszyscy chcą ścieżki rowerowej. Najbardziej w tej kwestii protestują mieszkańcy ulic, gdzie ścieżka ma przebiegać. Próbowaliśmy się dowiedzieć, o co chodzi mieszkańcom, bo przecież rowery raczej nie hałasują. Trochę nas to zaskoczyło, ale chodzi o to, że mieszkańcy boją się o to, że rowerzyści w sezonie letnim i owszem, będą zbyt szybko na Zakrzew jeździli, ale już z Zakrzewia to mogą wracać wolno, a co gorsza, jeśli wypiją piwko czy dwa, to bardzo wolno, bo będą rowery prowadzili, a nie na nich jechali, co wpłynie na to, że mogą być głośni. Ale najgorsze to według mieszkańców jest to, kiedy rowerzyści będą mieli ze sobą dzieci, które mogą przecież krzyczeć, że chcą szybko do domu wracać, bo już będzie ciemno, i co wtedy? – pytają. Gmina ma jednak rozwiązanie dla rowerzystów, którzy z Zakrzewa będą wracać z rowerem pod pachą i dziećmi. W okresie letnim zostanie uruchomiona specjalna linia minibusów dowożąca dzieci do wskazanych przez rodziców domów wraz z rowerami. Rodzice mają wracać pieszo bez rowerów. No i znalazło się rozwiązanie.


Nie wszystko złoto, co się świeci. W Krzepicach w ruinach po zamku znaleziono błyszczący przedmiot. Tak błyszczał, że od razu uznano, że to złoto. Sprawę chciano przemilczeć, ale akurat po naszej publikacji na temat burmistrza Kotyni i tego, że archeologom nie pomaga, udał się on na wykopaliska. I pech dla nich chciał, że akurat wtedy znaleźli błyskotkę. Mieli to już chować, a tu pan Kotynia wlazł na to. Zapytaliśmy archeologów, co dalej ze znaleziskiem. Twierdzą, że mieli dostać procent, ale burmistrz twierdzi, że znalezione złoto to wcale nie było złoto. Postanowiliśmy sami zapytać. Jak zwykle odpowiedź mamy pisemną: „W odpowiedzi na zadane pytanie udzielam niezwłocznej odpowiedzi. Nie wszystko, co wydaje się błyszczeć jak złoto, jest od razu złotem. Sam często mówię do swojej żony «złotko ty moje», ale to przecież nie oznacza, że żona jest ze złota, a jedynie że mogłaby z niego być. Badamy błyszczący przedmiot, jednak wszystko wskazuje na to, że tylko błyszczy, a przecież błyszczyk też błyszczy i jest niewiele wart”. Nic z tego złota nie będzie.


W tym tygodniu w Pankach bez zmian. Gmina nadal ma problemy, ale tym razem o odszkodowanie zgłosił się ojciec Antoni. Podobno po tym, jak stał się mimo woli celebrytą, ma już dosyć i chce na stałe wyjechać z naszego regionu. Antoni domaga się na swoją rzecz 320 tysięcy euro, plus mieszkania na własność w gminie Sulmierzyce, obok domu swojej córki Antoniny. Gmina wstępnie się zgadza, ale poddaje pod wątpliwość, czy, aby wszystkie filmy w posiadaniu Antoniny są już w posiadaniu gminy. Zanim Antoni uzyska odszkodowanie, nastąpią oględziny jego dotychczasowej posesji.


oprac. Konrad Ziębicki

Zobacz komentarze (1)

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Humor

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 784 527 273

Więcej w Humor

Satyra nie tylko polityczna

Marcin Syguda3 stycznia 2023

Satyra nie tylko polityczna

Marcin Syguda13 grudnia 2022

Satyra nie tylko polityczna

Marcin Syguda4 grudnia 2022

Satyra nie tylko polityczna

Marcin Syguda27 listopada 2022

Satyra nie tylko polityczna

Marcin Syguda13 listopada 2022

Satyra nie tylko polityczna

Redakcja25 maja 2022