
W trzecim przetargu nieograniczonym gmina Kłobuck sprzedała działkę w Łobodnie. Kupił ją deweloper związany z Orlenem i prezesem Obajtkiem. Na działce mają powstać 4 bloki i każdy ma mieć po 17 pięter w górę. Miały mieć w dół, ale się okazało, że pod działką jest żyła wodna, i dlatego piętra będą w górę. Mieszkania będą dwupoziomowe i nie mniejsze niż 160 m2. Ceny będą zaczynały się od 16 tysięcy za metr kwadratowy, ale brutto, żeby nie odstraszać potencjalnych inwestorów. Wstępnie są już dwie rezerwacje na mieszkania, ale inwestor nie chce się ujawniać. Podobno jest z Bydgoszczy, ale ma rodzinę w pobliskiej Przystajni.

Trwało to parę lat, ale w końcu powiat naprawił dziurawą drogę w Ostrowach. Częstochowska z nową nawierzchnią prezentuje się solidnie. Dla mieszkańców skończyła się jazda po wybojach. Jest tylko jeden wybój, ale to dlatego, że pod asfaltem pozostał jeden niewybuch z czasów drugiej lub pierwszej wojny światowej. Ekipa wykonująca remont drogi zgłaszała ten fakt do starosty, ale ten nie chciał opóźniać budowy drogi i nakazał, aby temat zostawić do kolejnego remontu.

Od poniedziałku do czwartku pod Krzepicami odbywały się ćwiczenia wojskowe oddziału 15 Brygady Wsparcia Dowodzenia z Sieradza. Obecność wojskowych służyła szlifowaniu ich umiejętności, niezbędnych do zapewniania nam bezpieczeństwa. Ćwiczenia odbyły się w strefie ekonomicznej, która oficjalnie istnieje, ale nieoficjalnie nikt tam nie chce kupić terenów. Jest taki plan, aby grunty wraz ze strefą ekonomiczną przekazać na stałe na rzecz wojska polskiego. W niedzielę ma się odbyć w tej sprawie spotkanie burmistrza z ministrem obrony narodowej, który chce pod Krzepicami urządzić poligon na dwa i pół tysiąca żołnierzy.

Do trzech lat pozbawienia wolności grozi mieszkańcowi gminy Lipie zatrzymanemu przez policję. Kłobucka drogówka podczas rutynowych czynności służbowych na terenie Rębielic Szlacheckich zatrzymała do kontroli opla. Za kierownicą siedział 42-latek. Po sprawdzeniu danych okazało się, że mężczyzna nie miał prawa kierować pojazdem. Nie tylko nie miał do tego uprawnień, ale miał nałożony dożywotni zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi. Mężczyzna tłumaczył swoje zachowanie tym, że nie był w stanie dożywotnio wytrzymać chodzenia na nogach, na rower go nie było stać, a poza tym to w jego wsi bardzo kradną rowery i nie chciał ryzykować.
Napisał Konrad Ziębicki
Z naszej cotygodniowej kroniki jeszcze nie kryminalnej, ale już prawie, to zauważyliśmy ostatnio, jak się jeden pan ze Zwierzyńca użalał, że mu stadion zamknęli, bo go woda zalewała. My też bardzo nad tym ubolewamy, tak bardzo, że chyba sami się zalejemy.
* Opisywane sytuacje mają charakter wyłącznie humorystyczny.


Facebook
YouTube
RSS